

Luna City Courier

Kudrigy Cup #1
relacja z turnieju
No i stało się. Pierwszy polski turniej Warzone Eternal mamy już za sobą. Wszyscy gracze zawzięcie walczyli na chwałę swojej Korporacji lub Apostoła, a intensywność rzutów kośćmi aż naelektryzowała powietrze! Metaliczny posmak gazów prochowych mieszał się w ustach z kwaśnością lemoniady, a błoto z okopów pozlepiało się z okruszkami ze słonych paluszków. Mimo tak zażartej walki wszyscy uczestnicy dotrwali do końca, a niektórzy nawet nie korzystali z krzeseł w ostatniej bitwie!
Na oddziały śmiałków czekały cztery różne pola bitwy: spowita gęstą roślinnością Dżungla Wenus, smagana czerwonymi piaskami Marsjańska Pustynia, poprzecinana liniami okopów Ziemia Niczyja oraz klaustrofobiczne Jaskinie Merkurego.
Mimo dość kameralnego charakteru wydarzenia, wracały wspomnienia ze złotej ery polskiej sceny turniejowej, tym bardziej, że dołączyło do nas trochę starych wyjadaczy z poprzednich edycji. Poza samym turlaniem kośćmi i przesuwaniem figurek po stole, było też trochę przestrzeni na pogaduchy, ploty i gdybanie jaka przyszłość czeka naszego Warzone. To było szalenie przyjemne spotkanie i bawiłem się świetnie, mimo że moje kości robiły absolutnie wszystko żeby mi popsuć zabawę (serio, rzuty miałem koszmarne!). Cóż, dzięki nim przynajmniej zająłem kurtuazyjnie ostatnie miejsce i pokazałem się od dobrej strony jako współorganizator. K20 jak nic uczy czerpać radość z małych rzeczy, takich jak ustrzelenie Attyli czy zdobycie upragnionego, pierwszego Punktu Zwycięstwa w połowie ostatniej bitwy.

Tymczasem walka o pierwsze miejsce trwała do samego końca między Kudrigym, Thaggiem i Jasionem. Ostatecznie laur zwycięstwa przypadł gospodarzowi.

Po turnieju mamy garść przemyśleń odnośnie formatu przyszłych spotkań i póki co większość głosów skłania się ko uproszczeniu Scenariuszy i Misji Pobocznych (Scenariusz: Kluczowe Pozycje bez Misji Pobocznych, ale z liczeniem zadanych strat do rozstrzygania remisów). Już teraz jest to temat wzbudzający pewne kontrowersje wśród niektórych, ale chcielibyśmy mieć na uwadze nowych graczy, którzy nadal jeszcze uczą się bazowych mechanik. Nie wykluczone, że z czasem wrócilibyśmy (jak już środowisko się ogra) do pełnego, amerykańskiego formatu turniejowego. Ale to wszystko jeszcze przed nami. Paweł już teraz zapowiada, że chciałby powtórzyć spotkanie w niedalekiej przyszłości, a i jest spora szansa na większe wydarzenie w zaprzyjaźnionym sklepie grami bitewnymi – oczywiście będę dawał znać na bieżąco! Tymczasem chciałbym serdecznie podziękować wszystkim uczestnikom za wzięcie udziału, a nieobecnych gorąco zachęcić do przyjścia następnym razem. Było super, a będzie jeszcze fajniej!

Na koniec chce jeszcze podziękować kolejnemu Patronowi, który zasilił nasze zacne grono. Dzięki Bejzkik! Niech Kardynał sprawi, że twoje figurki zawsze będą pięknie pomalowane!

















































Luna City Courier

Kudrigy Cup #1
tournament report
And so it happened. The first Polish Warzone Eternal tournament is now behind us. All the players fought fiercely for the glory of their Corporation or Apostle, and the intensity of the dice rolls practically electrified the air! The metallic taste of gunpowder mingled in our mouths with the sourness of lemonade, and the mud from the trenches stuck to crumbs of salty pretzels. Despite such fierce fighting, all participants made it to the end, and some didn’t even use their chairs during the final battle!
Four different battlefields awaited the daring forces: the Venus Jungle, shrouded in dense vegetation; the Martian Desert, swept by red sands; No Man’s Land, crisscrossed by lines of trenches; and the claustrophobic Caves of Mercury.
Despite the event’s rather intimate nature, memories of the golden age of the Polish tournament scene came flooding back—especially since a few old-timers from previous editions joined us. Aside from rolling dice and moving miniatures around the table, there was also some time for chatting, gossiping, and speculating about what the future holds for our Warzone. It was an incredibly enjoyable gathering, and I had a blast—even though my dice did absolutely everything they could to ruin my fun (seriously, my rolls were a nightmare!). Well, thanks to them, at least I took last place in a gentlemanly fashion and showed my best side as a co-organizer. K20 definitely teaches you to find joy in the little things, like taking down Attila or scoring that long-awaited first Victory Point halfway through the final battle.

Meanwhile, the battle for first place raged until the very end between Kudrigy, Thagg and Jasion. In the end, the host claimed victory.

After the tournament, we have a few thoughts regarding the format of future events, and for now, the majority opinion leans toward simplifying the Scenarios and Secondary Objectives (Scenario: Key Positions without Secondary Objectives, but with losses counted to break ties). This is already a somewhat controversial topic among some players, but we’d like to keep new players in mind—those who are still learning the basic mechanics. It’s possible that, over time (once the community has gained more experience), we might return to the full American tournament format. But all that is still ahead of us. Paweł has already announced that he’d like to repeat the event in the near future, and there’s a good chance of a larger event at a friendly wargaming store—of course, I’ll keep you updated! In the meantime, I’d like to sincerely thank all the participants for taking part, and I strongly encourage those who weren’t there to come next time. It was great, and it’s going to be even better!

Finally, I’d like to thank yet another Patron who has joined our esteemed group. Thanks, Bejzkik! May the Cardinal grant that your miniatures are always beautifully painted!























































zapomnieliscie napisac gdzie odbyl sie turniej
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Prywatny gaming room jednego z graczy (Kudrigy), pisałem o tym w zapowiedzi wydarzenia.
PolubieniePolubienie